Siema witam was w nowym filmie na moim kanale dziś na ekranach macie długo oczekiwany odcinek specjalny!!!Bardzo dziękuję za 700 subskrybentów i 56 tyś wyśw Kaczmi, właściwie Paweł Kaczmarek (ur. 24 czerwca 1975 w Poznaniu [1]) – polski raper. Współzałożyciel grupy hip-hopowej Nagły Atak Spawacza [1] [2]. Nie wziął udziału w nagraniach jednego albumu grupy pt. Ninja Commando 5 (1998). Kaczmarek współpracował ponadto z takimi wykonawcami jak Fazi, Ramona 23, Seta czy ZKMD36 [1] [3] [4]. nie wszystkie filmy są moję źródła:https://www.youtube.com/watch?v=ELLfTKu24KYhttps://www.youtube.com/watch?v=0M06QGaaIdU „Je**ć PiS”, „Kto nie skacze ten…” [WIDEO] 07.11.2021 10:13 W Warszawie przeszedł wczoraj protest pod hasłem "Ani jednej więcej", zorganizowany po śmierci 30-letniej kobiety z Pszczyny. Zapraszam serdecznie do grupy zrobionej 4fun "Kto nie skacze ten z policji" Grupa stworzona dla osob ktore szukaja ludzi do gry tak jak i problemow z grami serdecznie zapraszamy! Strona TeamSpeak 3 Forum Counter-Strike Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Każdy żużlowy fan z Torunia powinien go kojarzyć. Niski wzrostem, wielki na torze. Wiesław Jaguś kończy 45 lat! Legendzie Apatora przesyłamy najlepsze życzenia i przypominamy ciekawe fakty historyczne z jego kariery. „Jagoda”, „Mały Rycerz” lub „Mały Wojownik”. Wiesław Jaguś to symbol przywiązania do drużyny i człowiek, który zapewnił Apatorowi konkretne sukcesy. Karierę żużlowa rozpoczął w 1992 roku. Zadebiutował przed własną publicznością 20 kwietnia. W pierwszym biegu pokonali go zawodnicy Motoru Lublin, Marek Kępa i Robert Birski. Taśmy dotknął Mirosław Kowalik i co za tym idzie Jaguś zdobył swój pierwszy punkt. W 2001 roku legenda Apatora wywalczyła z drużyną pierwszy złoty medal DMP. W decydującym meczu z Atlasem Wrocław (48:42 dla Aniołów), „Jagoda” zdobył 9 punktów i 3 bonusy. Para Jaguś – Tomasz Chrzanowski była prawdziwym postrachem wrocławian. Dwukrotnie przywiozła rywali na 5:1, a w biegu numer dziesięć rozdzielił ich Greg Hancock. Ostatecznie ekipa z grodu Kopernika wywalczyła tytuł. W 2003 roku wielu wierzyło w powtórkę. Jaguś był wtedy członkiem dream teamu. Rickardsson, Crump, Bajerski, Protasiewicz i pan Wiesław – wydawało się, że taki seniorski skład musi gwarantować sukces. Tymczasem po przegranym meczu w Częstochowie, Apator musiał zadowolić się srebrem, co rzecz jasna przyniosło spore rozczarowanie. Co nie udało się wtedy, wyszło torunianom w 2008 roku. Genialny Wiesław Jaguś przywozi 16+2 w Lesznie, a Anioły wygrywają na Smoczyku 49:41. W rewanżu było 47:43 i złoto na pożegnanie stadionu przy ul. Broniewskiego stało się faktem. W tym samym roku „Mały Rycerz” zajął z ekipą Marka Cieślaka drugie miejsce w DPŚ. Jeśli chodzi o cykl Grand Prix, to w sezonie 2007 Jaguś startował w nim jako stały uczestnik. Zapamiętamy przede wszystkim podium w GP Włoch na torze w Lonigo. Lepsi byli tylko Nicki Pedersen i Greg Hancock. Wiesław Jaguś zakończył karierę w 2010 roku. Na krajowej arenie najlepiej poszło mu w 1998 roku, kiedy to w Bydgoszczy zajął trzecie miejsce w finale IMP. Niektórzy powiedzą, że zabrakło mu wielkich sukcesów w turniejach indywidualnych, ale dla fanów z Torunia już na zawsze będzie legendą i symbolem „starych dobrych czasów”. W dniu jego 45. urodzin życzymy mu dużo zdrowia i wszystkiego co w życiu pozytywne! KONRAD MARZEC Kiedy Grigorij Łaguta przed sezonem przychodził do Torunia, wielu miejscowych fanów otwarcie wyrażało dezaprobatę dla tego transferu. Wiele osób przypominało, że Łaguta, gdy był zawodnikiem Włókniarza po meczu podskakiwał razem z częstochowskimi fanami wykrzykując „Kto nie skacze, ten z Torunia”. Działacze KS liczyli jednak, że jeśli Rosjanin zdoła godnie zastąpić Emila Sajfutdinowa, to zaskarbi sobie z czasem serca toruńskich kibiców. Zwłaszcza, że Grigorij słynie z bardzo widowiskowego stylu jazdy. Sezon 2015 okazał się jednak słaby w wykonaniu Rosjanina. Jeśli chodzi o jego występy ligowe, to pierwszy wyścig w barwach Aniołów można niejako uznać za zapowiedź tego, co prezentował przez znaczną część sezonu. Łaguta został wykluczony za utrudnianie startu i – jak się później okazało – nie była to ostatnia tego typu wpadka. Często przy nazwisku Rosjanina w programie zawodów trzeba było zapisywać wykluczenie, czasem z powodu utrudniania startu, innym razem za dotknięcie taśmy, a zdarzało się również za spowodowanie upadku rywala. Jego roztargnienie i niefrasobliwość często podnosiły ciśnienie zarówno kibicom, jak i działaczom klubu z Torunia. Rosjaninowi zdarzały się udane mecze, ale takie, w których pojechał w stu procentach zgodnie z oczekiwaniami, można policzyć na palcach jednej ręki. Zdarzało mu się przeprowadzać na torze akcje zapierające dech w piersiach, ale zdecydowanie rzadziej niż do tego przyzwyczaił w poprzednich latach, gdy reprezentował barwy Włókniarza Częstochowa. Nic dziwnego, że kibice w Toruniu nie pokochali Rosjanina. Wpływ na to miały jednak też inne kwestie, pozasportowe. Fanów strasznie denerwowało, kiedy widzieli, że po wykluczeniach, zerach, przegranych biegach Rosjanin śmieje się do kamery tak, jakby zdobywał same trójki. Pod koniec sezonu zdarzało się, że kiedy przed meczem na telebimie kibice zgromadzeni na Motoarenie widzieli udzielającego wywiadu Rosjanina, z trybun można było słyszeć „Mecz się jeszcze nie zaczął, ale Grisza już zadowolony”. Zirytowani fani komentowali, że będzie usatysfakcjonowany, nawet jak przyjedzie ostatni do mety. Wywiady z zawodnikiem stają się powoli słynne. Łaguta mówi wprawdzie po polsku, ale często można mieć problem ze zrozumieniem tego, co mówi lub co ma na myśli. Niejednokrotnie swoimi wypowiedziami potrafi rozbawić do łez. Kiedy po jednym z tegorocznych spotkań zadane mu zostało pytanie dotyczące mistrzostw Europy, sprawiał wrażenie, jakby nie do końca był świadomy, że w ogóle w tego typu rozgrywkach startuje. Czy w Rybniku Łaguta spełni pokładane w nim nadzieje? Jedno jest pewne. W przyszłym roku to Rybnik będzie miastem, z którego mieszkańcy Władywostoku i Daugavpils pozdrawiani będą najczęściej. Gdy w 2017 roku Włókniarz wygrywał na Motoarenie i zapewniał sobie utrzymanie, w sektorze gości świętowało ok. 200 kibiców. Zapewne żaden z nich nie spodziewał się, że kilka miesięcy później będzie dopingować Adriana Miedzińskiego w barwach "Lwów". Nie wiemy, co robił "Miedziak" gdy stadion w Częstochowie intonował "kto nie skacze, ten z Torunia", ale z pewnością sportowo na tym nie stracił. Kibice Włókniarza, tak jak wcześniej za nim nie przepadali, tak szybko go zaakceptowali i polubili. Redakcja PoBandzie 27 sierpnia, 2019 18:00 Zdjęcie, Facebook KS Toruń Po czterdziestu czterech sezonach nieprzerwanych startów w elicie toruński Get Well spada do pierwszej ligi. Nie ma przebacz, żaden cud lub inne meldonium torunian już nie uratuje. „Krzyżackie” serca krwawią. Reszta żużlowej Polski nie ukrywa radości. Dlaczego wszyscy nie lubią KS-u Toruń? Najprościej jest odpowiedzieć, że przez sławetny walkower w finale Ekstraligi w 2013 roku. Dużo w tym racji, ale zdecydowanie nie zamykałbym się na inne tropy. Przez lata torunianie jeździli w ścisłym topie, prowadzili zacięte boje w play-off. Często rywale się zmieniali, a KS (wcześniej Stal, Apator, Unibax czy teraz Get Well) stał na wysokich pozycjach. A tam, gdzie walka o medale, splendory i wielkie pieniądze, tam emocje sięgają zenitu. Czasami bywa ostro i nieparlamentarnie. Torunianie nigdy nie odpuszczali, używając terminologii z serialu „Gra o tron” przed nikim nie klęknęli. W ferworze walki narobili sobie wrogów. Z Falubazem torunianom nie po drodze. Akurat w tym przypadku głównie z powodu finałowego walkowera w 2013 roku. Lecz już w sezonie 2009 relacje pomiędzy kibicami obu drużyn znacznie pogorszyły się. Finał pomiędzy Falubazem a ówczesnym Unibaksem Toruń wielokrotnie przekładano, bo Piotr Żyto najpierw spreparował tor, a później nie potrafił przygotować go do użytku. W rewanżu Darcy Ward i Chris Holder ciągnęli szalik Falubazu po torze. Tego gestu zielonogórscy kibice Australijczykom nigdy nie wybaczyli. Z Lesznem Unibax też jeździł w ligowych finałach i półfinałach. Finał z 2007 roku kończył się bijatyką kibiców na torze. Najbardziej jednak fanów obu drużyn podzielił półfinał rozegrany w Lesznie w 2011 roku. Toruńska ekipa dowodzona przez byłego menedżera Unii, Sławomira Kryjoma narzekała na nawierzchnię toru. Anioły domagały się nawet walkowera. Mecz rozpoczął się kilkadziesiąt minut później. Nie brakowało upadków i spornych sytuacji. Po meczu torunianie czuli się oszukani, na pomeczowej konferencji wrzało nie mniej niż na torze, a w roli główniej wystąpił Kryjom. Ze Spartą Wrocław torunianie na dobre „pokłócili się” w 1995 roku. Mecz przy Broniewskiego miał rozstrzygnąć, kto zdobędzie złoto. Przed ostatnim biegiem Sparta wygrywała 44:40, żeby decydujące starcie przegrać 0:5. Sędzia najpierw wykluczył Piotra Protasiewicza, a w powtórce w kontrowersyjnych okolicznościach Tommy Knudsena. Apator wygrał jednym punktem, a Spartanie długo nie mogli otrząsnąć się po tej porażce. Burza medialna po meczu trwała kilka tygodni. Choć Sparta i tak zdobyła mistrzostwo. W późniejszych latach nie brakowało finałowych emocji, walkowerów i prezesowskich konfliktów szczególnie na linii Andrzej Rusko – Marek Karwan. A co z Włókniarzem? Finał ligi z 2003 roku, zaczynał się kilkoma zadymami, co przyjaźni przecież nie zbudowało. Gdyby spojrzeć na lata bliższe współczesności, to bez wątpienia półfinał z 2013 roku mocno skonfliktował oba kluby. W Toruniu koszmarny karambol zaliczył Emil Sajfutdinow. Częstochowianie za winnego uznali Adriana Miedzińskiego. W rewanżu panowała gęsta atmosfera i gigantyczne emocje. W nieprawdopodobnych okolicznościach do finału awansował Unibax. Od tego meczu dla kibiców Włókniarza toruński klub stał się wrogiem publicznym numer jeden. Pod Jasną Górą z lubością śpiewają „kto nie skacze ten z Torunia”. Finał ekstraligi z 2016 roku poróżnił torunian ze Stalą Gorzów. Podczas decydującej batalii w Gorzowie tor rozpadł się po czterech biegach. Goście wpadali w dziury, koleiny, tracąc dystans do rywali. Stal wygrała złoto, a potem na gorzowian posypały się kary za nieregulaminowe przygotowanie toru. I co z tego? Cel uświęca środki. Tytuł przecież został w Gorzowie. Pojedynki z Grudziądzem i Bydgoszczą, to wiadomo derby. Jak świat długi i szeroki trudno w tym miejscu o przyjaźń. Z Gdańskiem jakoś wszystkim toruńskim klubom nie po drodze. Tak jest na żużlu, w piłce nożnej, ale i hokejowy Stoczniowiec Gdańsk doczekał się negatywnej pieśni na swój temat. A Rybnik? Grigorij Łaguta i meldonium. Zabrane punkty Łagucie za jazdę na dopingu uratowały torunian przed spadkiem w 2017 roku. Ktoś się cieszył z utrzymanie, inni szukali winnych spadku. Koniec wyliczanki, po której widać jasno i klarownie, że KS zdążył podpaść wszystkim możnym ligi. Dlaczego? Bo sam był jednym z tych możnych. Bił się o największe cele i nie odpuszczał. I co bardzo istotne na szczycie nie pojawiał się raz na dekadę tylko regularnie wojował o medale. Przez ilość powtórzeń nagromadziło się konfliktów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że klub z Torunia stał się nielubiany, bo był dobry. Teraz Anioły spadają z ekstraligi. Nie ma co się obrażać na żużel i panujące w nim reguły. Spadek trzeba wziąć na klatę, nie zwieszać głowy tylko wyciągnąć odpowiednie wnioski i zabrać się do roboty. A ekstraliga jeszcze za torunianami zatęskni. DAWID LEWANDOWSKI #apator, get well, get well toruń, KS Toruń żużel, stal toruń Najnowsze wpisy 7 komentarzy on Dlaczego wszyscy nie lubią torunian? Dryla King -Anty ostafa Witam, Bardzo fajny artykuł, idealnie wszystko skomponowane:) Verleier Artykuł skrajnie nieobiektywny. Myślę, że zdecydowana większość osób nie lubi aktualnie Torunia za żenujące występy jego właściciela na każdym kroku i obrażanie każdego kogo obrazić się dało. A odnośnie zdania „cel uświęca środki” może warto byłoby wspomnieć jak „Get Well” ściągnął Runego Holtę? Moshpit1984 Miła odmiana po tym czego fani żużla doświadczają na Syfach. Artykuł podobał mi się ale nie zgodzę się z tym że Toruń jest nielubiany bo był dobry. Są nielubiani bo płakali, kombinowali, bo od dawna wokół nich panowała dziwna atmosfera 😉 Wojtek Kombinowali? Na przykład? A jakbyś dodał troszkę obiektywizmu, to zauważyłbyś „płacz” w wielu klubach. Pozdrawiam. Tomek Nikt tak nie płakał jak Toruń. Choćby 2018 rok mecz Sparta Getwell i Jacuś latający za komisarzem, bo Dorbucki za bardzo polał, 2018 to samo – Jacuś biegający za komisarzem bo za bardzo przyczepnie na zewnętrznej. Viktor W nawiązaniu do tytułu artykułu „Dlaczego wszyscy nie lubią torunian?” ten tytuł kojarzy mnie się z takim zawoalowanym pod publiczkę hejtem. Właśnie w tej kwestii pozwolę sobie na parę słów komentarza:. „Reszta żużlowej Polski nie ukrywa radości” co to znaczy reszta – ekstraliga, I liga II liga prezesi, kibice tych klubów też. To takie teraz wypaczone w obecnej dobie balansowania wszelkimi wartościami. Oj pojechał pan redaktor buldożerem i zrównał wszystko i po wszystkich. Skoro zadał pan sobie tyle trudu z odwołaniem do historii. To jest to wyliczanka nie spójna i niekompletna. Co Do Częstochowy należało dodać jak to Krzyżaniak zamknął furtkę przy bandzie Drabikowi (Senior) a Drabik pokazywał wulgarny gest poniżej krocza. Dodajmy, że po meczu z Włókniarzem Łaguta jechał jeszcze w potyczce nie tylko ze Stalą, ale i Fogo Unią Leszno. To spotkanie jednak rybniczanie przegrali 44:46 i dopingowa wpadka nie spowodowałaby straty dużych punktów. A co zostało zweryfikowane?Co do Falubazu- w kuluarach ustalenia były inne co do przesunięcia meczu (z powodu kontuzji Holdera Goloba) z czego pan magia w ostatniej chwili się wycofał. Prawdopodobnie Pryncypał z Torunia nakazał- mecz się nie odbędzie. Być może po latach ktoś tą rejteradę w książce opublikuje. Zastanawiające jest ,że decyzje zapadły odgórnie a ten kleszcz historyczny uczepił się oraz bezpośrednio uderza w Toruń oraz kibiców; tylko co kibice są winni? Co do Stali-sędzia z Torunia przeszedł do sędziowskiej historii jako jedyny polski arbiter w 1988 roku odważył się przerwać po sześciu biegach ligowy mecz Stali Gorzów z Unią Leszno w Gorzowie uznając tor jako spreparowany. Złoty medal cytuję „I co z tego? Cel uświęca środki”. Tytuł przecież został w Gorzowie to już jest skandaliczne- a gdzie duch sportu walki niech wygra lepszy a nie kombinacje z torem. To chamstwo jest pozytywną wartością do naśladowania. Kary się posypały a medal pozostał bo kolesiom na zydlach zabrakło odwagi sprostowania werdyktu o nie przyznania medalu Co do Grudziądza; to Grudziądz zawdzięcza Toruńczykom ,że tam powstał żużel. Bo przez jakiś czas temu tam było zaplecze drugiej toruńskiej drużyny Co do Bydgoszczy- Kolejna wcześniejsza niż w Zielonej Górze dobrowolna rejterada toruńskich zawodników. Derby derbami oraz napędzanie przez prasę kibiców na siebie. Co do Gdańska ile kibole rozbili autobusów z toruńskimi wycieczkami na hokej. Cytuję”Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że klub z Torunia stał się nielubiany, bo był dobry.” Nie do końca Toruń miał przeważnie prywatnego właściciela klubu stać było na zakup zawodników z górnej półki. W naszej nacji kto ma więcej lub dużo to trzeba na niego kogoś nasłać albo mu dowalać. Jak polak ci nie zaszkodził to już ci pomógł. Tam gdzie tańczy pieniądz tam milknie muzyka. Niestety ale osoby zamożne bardzo często kierują się egocentryzmem, narcyzmem własnego ego. Patrz działania wypowiedzi. A takie zachowania kibiców irytują. Nie wiem dlaczego a chyba to leży w naturze zamożnego człowieka co inni budowali z mozołem a mówię o początkach o tradycji,historii, dorobku klubów to ci jakże często rujnują. Powołuje się na stanowiska osoby nie kompetentne byle mentalni i medialni (były akademicki wykładowca). A kto tego wykładowcę publicznie skrytykuje ten musi niestety klub opuścić. A motto klubu NA ZAWSZE RAZEM No z kim?????Dorobek opinie klubu jest bardzo łatwo zaprzepaścić i taką spuściznę albo zgliszcza pozostawić następcom. Pozdrawiam serdecznie wszystkich kibiców żużla. A obecnych redaktorów- łączę pozdrowienia co niektóre. Przyznaję ogrom kłębiących się myśli nie zawsze potrafię w odpowiednią formę pisemną przybrać za co serdecznie z góry przepraszam. Skomentuj Musisz być zalogowany by dodać komentarz. 7 komentarzy on Dlaczego wszyscy nie lubią torunian? Dryla King -Anty ostafa Witam, Bardzo fajny artykuł, idealnie wszystko skomponowane:) Verleier Artykuł skrajnie nieobiektywny. Myślę, że zdecydowana większość osób nie lubi aktualnie Torunia za żenujące występy jego właściciela na każdym kroku i obrażanie każdego kogo obrazić się dało. A odnośnie zdania „cel uświęca środki” może warto byłoby wspomnieć jak „Get Well” ściągnął Runego Holtę? Moshpit1984 Miła odmiana po tym czego fani żużla doświadczają na Syfach. Artykuł podobał mi się ale nie zgodzę się z tym że Toruń jest nielubiany bo był dobry. Są nielubiani bo płakali, kombinowali, bo od dawna wokół nich panowała dziwna atmosfera 😉 Wojtek Kombinowali? Na przykład? A jakbyś dodał troszkę obiektywizmu, to zauważyłbyś „płacz” w wielu klubach. Pozdrawiam. Tomek Nikt tak nie płakał jak Toruń. Choćby 2018 rok mecz Sparta Getwell i Jacuś latający za komisarzem, bo Dorbucki za bardzo polał, 2018 to samo – Jacuś biegający za komisarzem bo za bardzo przyczepnie na zewnętrznej. Viktor W nawiązaniu do tytułu artykułu „Dlaczego wszyscy nie lubią torunian?” ten tytuł kojarzy mnie się z takim zawoalowanym pod publiczkę hejtem. Właśnie w tej kwestii pozwolę sobie na parę słów komentarza:. „Reszta żużlowej Polski nie ukrywa radości” co to znaczy reszta – ekstraliga, I liga II liga prezesi, kibice tych klubów też. To takie teraz wypaczone w obecnej dobie balansowania wszelkimi wartościami. Oj pojechał pan redaktor buldożerem i zrównał wszystko i po wszystkich. Skoro zadał pan sobie tyle trudu z odwołaniem do historii. To jest to wyliczanka nie spójna i niekompletna. Co Do Częstochowy należało dodać jak to Krzyżaniak zamknął furtkę przy bandzie Drabikowi (Senior) a Drabik pokazywał wulgarny gest poniżej krocza. Dodajmy, że po meczu z Włókniarzem Łaguta jechał jeszcze w potyczce nie tylko ze Stalą, ale i Fogo Unią Leszno. To spotkanie jednak rybniczanie przegrali 44:46 i dopingowa wpadka nie spowodowałaby straty dużych punktów. A co zostało zweryfikowane?Co do Falubazu- w kuluarach ustalenia były inne co do przesunięcia meczu (z powodu kontuzji Holdera Goloba) z czego pan magia w ostatniej chwili się wycofał. Prawdopodobnie Pryncypał z Torunia nakazał- mecz się nie odbędzie. Być może po latach ktoś tą rejteradę w książce opublikuje. Zastanawiające jest ,że decyzje zapadły odgórnie a ten kleszcz historyczny uczepił się oraz bezpośrednio uderza w Toruń oraz kibiców; tylko co kibice są winni? Co do Stali-sędzia z Torunia przeszedł do sędziowskiej historii jako jedyny polski arbiter w 1988 roku odważył się przerwać po sześciu biegach ligowy mecz Stali Gorzów z Unią Leszno w Gorzowie uznając tor jako spreparowany. Złoty medal cytuję „I co z tego? Cel uświęca środki”. Tytuł przecież został w Gorzowie to już jest skandaliczne- a gdzie duch sportu walki niech wygra lepszy a nie kombinacje z torem. To chamstwo jest pozytywną wartością do naśladowania. Kary się posypały a medal pozostał bo kolesiom na zydlach zabrakło odwagi sprostowania werdyktu o nie przyznania medalu Co do Grudziądza; to Grudziądz zawdzięcza Toruńczykom ,że tam powstał żużel. Bo przez jakiś czas temu tam było zaplecze drugiej toruńskiej drużyny Co do Bydgoszczy- Kolejna wcześniejsza niż w Zielonej Górze dobrowolna rejterada toruńskich zawodników. Derby derbami oraz napędzanie przez prasę kibiców na siebie. Co do Gdańska ile kibole rozbili autobusów z toruńskimi wycieczkami na hokej. Cytuję”Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że klub z Torunia stał się nielubiany, bo był dobry.” Nie do końca Toruń miał przeważnie prywatnego właściciela klubu stać było na zakup zawodników z górnej półki. W naszej nacji kto ma więcej lub dużo to trzeba na niego kogoś nasłać albo mu dowalać. Jak polak ci nie zaszkodził to już ci pomógł. Tam gdzie tańczy pieniądz tam milknie muzyka. Niestety ale osoby zamożne bardzo często kierują się egocentryzmem, narcyzmem własnego ego. Patrz działania wypowiedzi. A takie zachowania kibiców irytują. Nie wiem dlaczego a chyba to leży w naturze zamożnego człowieka co inni budowali z mozołem a mówię o początkach o tradycji,historii, dorobku klubów to ci jakże często rujnują. Powołuje się na stanowiska osoby nie kompetentne byle mentalni i medialni (były akademicki wykładowca). A kto tego wykładowcę publicznie skrytykuje ten musi niestety klub opuścić. A motto klubu NA ZAWSZE RAZEM No z kim?????Dorobek opinie klubu jest bardzo łatwo zaprzepaścić i taką spuściznę albo zgliszcza pozostawić następcom. Pozdrawiam serdecznie wszystkich kibiców żużla. A obecnych redaktorów- łączę pozdrowienia co niektóre. Przyznaję ogrom kłębiących się myśli nie zawsze potrafię w odpowiednią formę pisemną przybrać za co serdecznie z góry przepraszam. Skomentuj Musisz być zalogowany by dodać komentarz. Koszykówka: Anwil Włocławek 76-64 Le Mans Sarthe ( r.) Zapraszamy do subskrybowania, polubienia, oraz obserwowania PolishFans TV – największej telewizji kibicowskiej w Polsce: YouTube — Facebook — Twitter — Instagram — (Visited 25 times, 1 visits today)

kto nie skacze ten z torunia